11°C rozproszone chmury

Upamiętnili poległych pod Wojdą

Redakcja, Upamiętnili poległych Wojdą - zdjęcie, fotografia

Blisko 300 osób wzięło udział w ósmym Rajdzie z Mikołajem pod patronatem wójta Gminy Zamość zorganizowanym przez Ośrodek Promocji, Turystyki i Sportu Gminy Zamość. Rajdowicze przeszli trasę o długości 6,5 km prowadzącą z Bliżowa do Skaraszowa. Poprzez rajd uczestnicy upamiętnili poległych w bitwie pod Wojdą - pierwszą bitwą Powstania Zamojskiego.

Z położonego na Roztoczu Środkowym Bliżowa (gmina Adamów) grupy podążały za czerwonymi znakami Szlaku Partyzanckiego oraz zielonymi Szlaku Władysławy Podobińskiej do miejscowości Wojda. Trasa prowadziła krawędzią lasu, przez wzniesienie Borsuki, skąd roztaczał się widok na Kotulą Górę oraz wzniesienie Niedźwiedzie.



Następnie zdobyto Górę Szczob, z samotną gruszą. Przed wędrowcami odsłoniła się panorama na pola uprawne i lasy Koloni Bliżów i Wojdy. O obecności leśnej zwierzyny świadczyły świeże tropy saren i zryta przez dziki ściółka. Następnym przystankiem na trasie była miejscowość Wojda, gdzie uczestniczy zapalili znicze przy pomniku upamiętniającym bitwę pod Wojdą – pierwszą bitwę Powstania Zamojskiego.



Dalej, podążając za znakami Ścieżki Historyczno-Przyrodniczej, wędrowcy przemierzali wschodnią część lasów Roztoczańskiego Parku Narodowego. Według leśników w lasach tych można spotkać wilki. Na trasie napotkano domkową kapliczkę, wybudowaną w miejscu gajówki „Kalwaria”, zamieszkałą przez gajowego.



Kiedy około 1914 roku epidemia tyfusu zabrała czwórkę jego dzieci, gajowy postawił kapliczkę na pamiątkę tego tragicznego wydarzenia. Sama gajówka spłonęła po II wojnie światowej. Znajdujący się nieco dalej na trasie obelisk z czarnego granitu przypomina o śmierci Pawła Dawidenki, studenta z Moskwy i żołnierza z radzieckiego oddziału Wasyla Wołodina.



Żołnierz ten właśnie w tym miejscu osłaniał swoich towarzyszy, broniąc się przed Niemcami ostrzałem z karabinu maszynowego. Zwieńczeniem wędrówki było dotarcie do pomnika Powstania Zamojskiego, zbudowanego z dziewięciu głazów, umieszczonych na ramionach Krzyża Partyzanckiego, poświęconego pamięci czynów zbrojnych żołnierzy Powstania Zamojskiego.



Tu na uczestników czekał już Święty Mikołaj oraz trzyosobowy oddział jeźdźców pięknie przystrojonych w „mikołajowe” szaty, który przyjechał na trasę rajdu aż z Płoskiego. Stąd, od mety rajdu przy gościnnej Szkole Podstawowej im. Batalionów Chłopskich w Wólce Wieprzeckiej, piechurów dzielił tylko krótki spacer.



Tu na uczestników czekała gorąca grochówka. W rajdzie wzięli udział mieszkańcy: Borowiny Sitanieckiej, Sitańca Kolonii, Sitańca Wolicy, Sitańca, Bortatycz, Chyżej, Płoskiego, Wólki Wieprzeckiej, Skaraszowa, Wierzchowin, Pniówka, Białowoli, Mokrego, Skokówki, Żdanowa, Kalinowic, Wysokiego, Szopinka, Lipska, Zarzecza, uczniowie i opiekunowie ze szkół: SP w Pniówku, SP w Mokrem, SP w Borowinie Sitanieckiej, ZS w Płoskiem, ZSPiP w Kalinowicach, SP w Wólce Wieprzeckiej, ZS w Sitańcu, członkowie i opiekunowie z Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych działających przy OSP w: Mokrem, Bortatyczach i Płoskiem.



***

Bitwa pod Wojdą – 30 grudnia 1942
Była to pierwsza otwarta bitwa Batalionów Chłopskich z okupantem. „W małej, zagubionej wśród lasów wsi Wojda nastąpiła koncentracja I Kompanii Kadrowej BCh pod dowództwem oficera dywersji Komendy Głównej BCh por. J. Mara – Meyera, ps. „Vis” lub „Filip”. Przemarsz plutonów wchodzących w skład I Kompanii Kadrowej na miejsce zbiórki w Wojdzie był niemalże oficjalny, co miało spełnić określony cel propagandowy – pokazanie ludności polskiej, że istnieją wśród chłopstwa siły zbrojne zdolne bronić jej przed dalszymi wysiedleniami. Kompania, w sile około 100 osób, składała się z wyszkolonych i doświadczonych żołnierzy, przeważnie ludzi młodych i samotnych. Ich uzbrojenie stanowiły: 1 ckm, 5 rkm, 85 mauzerów, kilka pistoletów maszynowych, granaty. W większości była to broń podniesiona z wrześniowych pobojowisk i ukrywana przed akcją w podziemnych schronach. Pod rozkazy por. „Visa” oddał się również stacjonujący w okolicy oddział partyzancki kpt. W. Wołodina, złożony z byłych jeńców radzieckich. W nocy z 29 na 30 grudnia nadeszła wiadomość, że Niemcy wiedzą o pobycie partyzantów w lasach koło Wojdy i szykują się do ataku. Zostało zarządzone pogotowie bojowe i uzupełniające szkolenie na pozycjach obronnych. Poważne obawy budziła nieprzestrzelana broń, a zwłaszcza stan amunicji. Na odprawie dowódców plutonów por. „Vis” wydał rozkaz do obrony okrężnej i rozbicia natarcia niemieckiego. Pozycję wokół Wojdy przekazał pod rozkazy swojemu zastępcy, plutonowemu J. Danielewiczowi, ps. „Kłoda”, a sam z grupą kpt. Wołodina udał się na przedpole od strony Kosobud. Przed świtem 30 grudnia specjalny batalion żandarmerii niemieckiej, wzmocniony przez uzbrojonych kolonistów z sąsiednich wiosek i oddział policji został dowieziony samochodem na pozycje wyjściowe do akcji. Jedna kolumna, około 200 Niemców, rozpoczęła swoje natarcie z Kosobud przez pola w kierunku skraju lasu, za którym znajdowała się Wojda. Druga liczniejsza grupa, posuwała się dwoma kolumnami od strony Szewni Dolnej i Adamowa. Pierwsze starcie partyzantów z żandarmerią nastąpiło na podejściu od strony Kosobud we wczesnych godzinach porannych. Walka dobrze uzbrojonych i doświadczonych żołnierzy grupy Wołodina obfitowała w dramatyczne sytuacje. Partyzanci utrzymali jednak swoje pozycje cały dzień i zmusili Niemców do odstąpienia od planu okrążenia Wojdy. … Około godziny 9 rozpoczął się również atak Niemców od strony Szewni Dolnej, Adamowa i Bliżowa. … Walka trwała cały dzień. Niemieckie natarcie załamało się. Partyzanci nie dali się rozbić i zmusili ekspedycję niemiecką do wycofania się z walki, zadając jej poważne straty w zabitych i rannych. Z naszej stron zginęli: J. Jachymek, P. Chwaliboda, Jan i Józef Kościkowie, J. Czechyra, J. Morgoł, J. Lewicki i J. Roczoń. Kilkunastu partyzantów odniosło rany. W nocy oddziały broniące swojej bazy w Wojdzie wycofały się – część doliną Wieprza w lasy józefowskie, a część przez pola Kosobud w kierunku Zamościa. W dniu 31 grudnia Niemcy spalili wszystkie opuszczone przez mieszkańców zabudowania Wojdy, a jednocześnie rozstrzelali poprzedniego dnia zakładników z Szewni i Kosobud.” [Źródło: Bożena Czarnecka, Tadeusz Grądziel, Bogdan Lorens, „Ścieżka historyczno-dydaktyczna do Wojdy” (przewodnik dydaktyczny), Roztoczański Park Narodowy, Zwierzyniec 1992.]

Upamiętnili poległych pod Wojdą komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się